Ponad tydzień głównie leżę w łóżku i nie jest to niestety przechwalanie się przedłużonym walentynkowym Weekendem i wykończoną sypialnią tylko grypą :)
Lojalnie uprzedzam, że stylizowanie i fotografowanie wnętrz z poziomu pościeli się nie sprawdza i będzie nieco opóźnione. Pocieszam się, że Karolina też jeszcze nie pokazała swojego skończonego przedpokoju, a upiorna pochmurna pogoda nie opuści nas w tym tygodniu, więc czasu na fotosesję będę miała dość. Zatem...
Skorzystajmy z przychylności zarazków i porozmawiajmy o planach domu. O zmianie planów.
O naszych zamierzeniach opowiadałam Wam rok temu - obecnie wkroczyliśmy w fazę Dom 1.0. Od grudnia pracujemy - ociepliliśmy piwnicę i fundamenty, przestawiliśmy ścianki działowe, zaczęły się roboty z instalacjami i podłogami.
Oraz 974 wersje projektu.
Najpierw dom rósł.
Logiczne, ponieważ parter chcieliśmy zrobić raz, a dobrze, a w tym celu należało zgrać go z planem piętra, którego nie zamierzamy od razu budować. Projekt nas zachwycił! Do tego stopnia, że pod namowami rodziny, przyjaciół i architekta :) naprawdę rozważaliśmy kredyt, który to wszystko sfinansuje.
Na szczęście życie nas opamiętało.
Wróciliśmy do pierwotnych zamierzeń.
Inwestujemy to co mamy w istniejącą "skorupę" - ocieplenie, ogrzewanie, podłogi, użytkową piwnicę, nową kuchnię i łazienkę. Niestety ze wzgledów finansowych pod nóż poszedł na raze równeiż ogród zimowy i przynależne mu 30 m2, ale będzie, musi być, jest mi niezbędny do szczęścia. Bez niego zrobiło się trochę... ciasno. O tak:
Po prawej stronie nowego wejścia do domu widzą Państwo małą kuchnię, po lewej drzwi do pokoju dziennego. Dalej duża szafa ubraniowa i nasza maleńka sypialnia z podwójnymi suwanymi drzwiami. W głębi po lewej jest sypialnia mamy, a obok niej łazienka.
Kilka obrazków, żeby pomóc Wam to zwizualizować:
I wszystko to było aktualne jeszcze jakieś 3 tygodnie temu, kiedy to usunęliśmy juz wszystkie ścianki działowe, a remont osiągnął taki etap:
Nieopatrznie rzuciłam do Pana Domu "A gdybyśmy tak zrobili tu połączoną część dzienną, a tam dużą sypialnię?" No i pozamiatane. Ktoś się zakochał w tym pomyśle i nie ma odwrotu.
Ma to oczywiście swoje wady, ale oba rozwiązania mają:
Otwarta kuchnia nie jest i nie była nigdy moim marzeniem - lubię się troche schować gotując dla gości, a tu nie będzie takiej możliwości.
Pomieszczenie tej samej wielkości co poprzedni "salon" musi teraz pomieścić jeszcze kuchnię i komunikację.
Zamykany przedpokój mógł nieco działać jak wiatrołap, którego nie chcieliśmy. Zobaczymy jak teraz poradzi sobie nasze planowane nietypowe rozwiązanie.
Straciłam dwa pomieszczenia, na których mogłam się wyżyć dekoratorsko :D
Przekonała mnie oczywiście ta sypialnia, w której zmieści się normalne miejsce do pracy (a nie karłowate biureczko jak w poprzedniej wersji) oraz łóżeczko dla dziecka, jeśli na jakiś czas zajdzie taka potrzeba. No i tu zaszaleję z urządzaniem wnętrza, w końcu alkowa, heh, która zajmuje połowę domu nie może być typowa i nudna!
Decyzja zapadła, ale chętnie poznam Wasze opinie - które rozwiązanie wydaje się Wam lepsze ?
PS. Update: Karolina jednak pokazała już swój przedpokój, trzeba więc spiąć pośladki i zaprezentować swoje dzieło. Do zobaczenia jeszcze w tym tygodniu!
W poszukiwaniu inspiracji do naszego mieszkania, postanowiłam wyjść jednak nieco poza Pintrest i piękne mieszkania Fantastic Frank czy Stadshem.
I nie, nie dlatego, że nie lubię wysokich, przestronnych wnętrz z piękną stolarką okienną i drzwiową, pustych blatów kuchennych z dwoma akacjowymi deseczkami i marmurowym moździerzem oraz szaf, w których 3 koszule i marynarka mogą oddychać. To są przepięknie wystylizowane przestrzenie, na które niezwykle miło się patrzy, ale ja szukam pomysłów, jak prawdziwi ludzie, niekoniecznie skrajni minimaliści, radzą sobie z tym, co człowiekowi do życia potrzebne.
Przed Państwem garść moich ulubionych....
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
Jak widać, mam zakrętkę na nierówno pomazane ściany, ale bez obaw, nie zrobię tego moim potencjalnym przyszłym lokatorom. Chyba, że we własnym domu...:)
Mój instagram jest pojemny, a możliwości podziwiania nieograniczone - możecie polecić mi jeszcze jakieś ciekawe skandynawskie profile ?
Z góry przepraszam, ale na początku muszę Was trochę postraszyć zdjęciami naszego mieszkania PRZED. Na tyle, żebyście mieli pojęcie o czym mówiłam wspominając drewno, boazerię i zieleń.
Tak, więc już wiecie. Wymówka, że fotki są już remontowe i na codzień aż tak nie wyglądało, niespecjalnie chyba pomaga, co ?
OK, oprócz powyższych dóbr mieliśmy również pewne założenia:
- stworzyć wnętrze w miarę neutralne, tak żeby zwiększyć szanse na wynajem;
- z drugiej strony: na tyle charakterne, żeby chciało się w nim mieszkać;
- minimum dodatkowych kosztów, maksymalne wykorzystanie tego co mamy.
Tu nie muszę chyba tłumaczyć ? Malowanie ścian było koniecznością, usunięcie części muru - marzeniem (ale również inwestycją w wartość lokalu, zobaczycie!), natomiast wymiana znośnych mebli byłaby fanaberią.
- nadanie spójnego stylu całości;
oraz
- wyzwanie rzucone samej sobie, bo każdy kto obserwuje Dom na insta wie, że lubimy mocno i kolorowo, a tu zdecydowaliśmy się na...

Scandi. Noooo, takie boho scandi :) Może trochę egzotyczne boho scandi... Po więcej zapraszam na mojego Pintresta