I co dalej z dziecięcym ?

 W styczniu, kumacie ? W STYCZNIU napisałam do Was pierwszy raz, że na tapetę przeróbkową wjeżdża pokój dziecięcy.

Jak tez sprawa ma się w miłościwie nam panującym wrześniu, prawie październiku. Hmmmmm. Hmmmmmmm. Hmmmmmmmmmmm. 


Już Wam opowiem.
Zapewne obiły się Wam o uszy takie określenia jak COVID-19, kwarantanna, PANDEMIA ?
Te przyjemności nie ominęły i nas. Na szczęście nie bezpośrednio, bo nie chorowaliśmy, ale dostaliśmy rykoszetem. Dwoma.

 
Pierwszy był strach co będzie. Pewnie dotknął wielu z Was. Wtedy wydawało mi się, że nieźle sobie radzę, działaliśmy w ogrodzie i coś szło do przodu, ale dziś oceniam ten stan jako "Czy warto cokolwiek robić skoro i tak umrzemy?" Serio. Niemoc. Aż tak źle.
 
Drugi był bardziej prozaiczny, mianowicie trafiło nam w finanse. Mamy mniej więcej 1/3 tego co przed pandemią i to kurka, nie jest proste. Nie brakuje nam na codzienne przyjemności, a i wakacje się zmieściły w budżecie, ale zrobienie ma raz dwóch pokoi ze wszystkimi niezbędnymi zmianami? To se ne da.


Także remont będzie w etapach. Co ma oczywiście swoje zalety (no chyba mnie na tyle znacie ? :D )

Pierwsza będzie nasza sypialnia i pokój dziecięcy w fazie zerowej. Długo się z tym układałam, bo lubię mieć plan i według niego działać, a tu nie wiadomo co mi wyjdzie. I czy właśnie to nie jest piękne ? Mogę u Biszkopta zrobić wszystko, przećwiczyć każdy pomysł, wrzucać co mi w duszy zagra i nie bać się, że z tym zostaniemy na zawsze*. Spróbuję poszaleć!

A potem prawilnie, zaprojektuję sobie jego pokój i wykonam ten projekt w zwyczajowych 80% zanim wymyślę coś nowego. Albo już Biszkopt wymyśli ;)

 Lżej mi. Tak możemy już zacząć.

 

*zawsze - okres między remontem a remontem, jak widać może trwać w nieskończoność.

Skąd wziąć pokój dziecięcy?



Jeśli cieszycie się, że wróciłam po dwóch latach na bloga, to znaczy, że nie widujemy się na bieżąco na Insta i wiele Was ominęło.
Tym zdjęciem zaczęłam tam temat pokoju dziecinnego, warto się zaznajomić. A ten stary wpis blogowy przypomni Wam jak wygląda plan naszego domu.

Szukamy w nim teraz miejsca na dziecko, które mieszka z nami od półtora roku (sami zrobiliśmy!).  No, Dzieć się jeszcze jakoś mieści, jego rzeczy natomiast zaczynają zapełniać różne kąty i chciałabym je jakoś zgromadzić w jednym.

Jakie zatem mamy możliwości?

OPCJA 0

Reorganizujemy naszą wspólną sypialnię, ruszamy meblami, uwalniamy ścianę, albo dwie i na jakiś czas styknie.

ZALETY:
- rach, ciach i zrobione
(oraz inne, poniżej)

WADY:
- nie jest to rozwiązanie na dłużej

W najbliższym czasie musimy podjąć decyzję, czy warto się tak bawić, czy inwestujemy w trwalsze rozwiązania. Które wyglądają tak:


OPCJA 1


Pokój Biszkopta w Różowym (16m2). Mama i Tata tracą swój pokój zabaw, przechowywania kraftów i kabli oraz przyjmowania gości bez potrzeby każdorazowego szybkiego sprzątania

ZALETY:
- odsunięty od części dziennej, zatem ciszej wieczorami itd
- zwykłe okno, bez możliwości wyjścia na zewnątrz
- kaloryfer (podobno lepiej go mieć w sypialni niż podłogówkę)
- starzy dalej mają super sypialnię i widok o poranku

WADY:
- od północy, czyli najciemniejszy
- od ulicy (mało ruchliwej i zamkniętej, ale nie ma do niej standardowych 4 metrów, raczej 1,5)
- drewniana podłoga - głośna i bez ogrzewania


OPCJA 2


Pokój Biszkopta w obecnej sypialni (Zielony, 25m2), ale urwiemy z niej kawałek na garderobę przyłączoną do naszej nowej w Różowym.

ZALETY:
- jasny
- blisko części dziennej, czyli szansa na utrzymanie dziecka w pokoju dziecka w czasie zabawy
- ciepła podłoga
- widok na ogród
- "najgorszy pokój" używany tylko w nocy (różowy)


WADY:
- blisko części dziennej również wieczorami, zatem nie poszalejemy
- ja się kiepsko budzę w ciemnej sypialni, a w różowym taka będzie (północ + potrzeba dobrego zasłonięcia na noc)


OPCJA 3


Realizujemy jednak pierwotny plan domu, czyli dzielimy obecny dzienny na osobną kuchnię i sypialnię dla nas, a Dzieć ląduje w różowym.

ZALETY:
- zyskujemy dodatkowy pokój
- mamy super salon z którego zalet korzystają wszyscy


WADY:
- dom staje się taaaaaki banalny w układzie
- nikt nie ma super sypialni
- do małej nie wejdzie obecne wielkie łóżko, a pewnie jeszcze przez jakiś czas będziemy podsypiać razem. Ale na to jest ze 100 rozwiązań.



To ja tyle, teraz Wy! Interesuje mnie WSZYSTKO co się Wam nasuwa. Jeśli Twoja babcia mówiła, żeby nie trzymać dzieci od północy bo porosna mchem - powiedz mi o tym!  Każdy argument jest ważny i wartościowy. Jak w Big Brotherze - zrobimy wszystko co nam każesz. Nie 😉






Nie ma mnie, mieszkam w ogrodzie.

Do domu zaglądam rzadko i na autopilocie.
W ogrodzie trochę pracuję, trochę się lenię i dużo planuję.
Z rzeczy wykonanych: plaża, posprzątany garaż, kąt gospodarczy, trochę cięcia i plewienia.
Jeśli jeszcze ogarniemy w tym roku donicę to zacznie się już poważne przesadzanie.
Odkąd wdepnęłam w "ogrodowisko" zadaję nam dużo pytań, o to jaki ten ogród ma być. Stanęło na Współczesna wiejska zagroda :)
Bo tak, lubię ogrody angielskie, wiejskie, Pieta Oudolfa, ale skoro nie mieszkam tutaj sama, musi być i trawnik, w miarę duży. Zakładam, że jak się komuś odechce kosić te ary, to wyrwę jeszcze jakieś "rabaty". Architektura ogrodowa podoba się nam skandynawska, minimalistyczna, wiecie palety i grafit, czerń, i z tego ma się wylewać feria kolorów. W mojej głowie to gra, zobaczymy.
To może cztery inspiracje:



PS. Co prawda w ogrodzie jest wi-fi, ale powyższe trzy rzeczy pochłaniają mi cały czas.

Dorosła Różowa Sypialnia - Finał - One Room Challenge Week 6

Więc, One Room Challenge, tydzień 6. I 9 dni. I nadal nie wszystko co chciałam jest skończone.

Naprawdę zaczęłam pisać w tym tonie, włącznie z listą rzeczy, które wymagają poprawek, albo należało je zrobić nieco inaczej.... Ale prawda jest taka, że uwielbiam ten pokój. Nasze niby-drzwi są cały czas otwarte. Na kanapie siadam tak, żeby móc tam zaglądać. I czasem, kiedy Mama już śpi, wsuwam się tam i wzdycham z zadowoleniem.
Mama ! Mama jest zachwycona. Jeszcze nie wszystkie koleżanki i ciotki u nas były, ale chyba już wszystkie widziały zdjęcia na jej telefonie (!!!), a na pewno wszystkie słyszały o tym jak jest ładnie.

Jeżeli chcecie sobie przypomnieć wszystkie etapy tej podróży "Od Bleh do Wow!" to zapraszam tutaj:
Tydzień pierwszy - PRZED
Tydzień drugi i trzeci - plany
Tydzień czwarty - postępy
Tydzień piąty - na finiszu, ale przed podłogą (nadal)

Czyli co ? Najpierw zdjęcia, a potem jeszcze pogadamy, o tym co zrobiliśmy ? :)
[z góry uprzedzam, że sesja pokoju odbyła się z koteckami, które specjalnie nie pozowały, ale pójść sobie też nie chciały. Cóż #życiezkotem.]



Dzisiejszy makover sponsorują: szlifierka i farba w sprayu. Bez nich wiele byśmy nie osiągnęli.

Zastanawiam się co daje tu największy efekt. Na pewno tkaniny - już same zasłony ociepliły tą wcześniejszą różową celę, a doszedł jeszcze tapicerowany zagłówek i płyciny w szafie. Cały czas się śmieję, że gdybyśmy powiesili te zasłony pół roku temu, to o żadnym wyzwaniu nie było by mowy, ale i o mobilizacji do skończenia też pewnie nie.

Komoda! Nie mogę uwierzyć, że to jest ten sam okropny mebelek, który straszył nas brzozową okleiną. Wystarczyła szara farba kredowa, wypełnienie wgłębień na drzwiczkach (nie przyznam się czym, za nic!), technoratan (naturalny jest obrzydliwie drogi, niestety) , listewki, które go obramowują i złoty spray do starych uchwytów. Ta dammm! Piękna jest. Bardzo, bardzo.



Lubię kącik czytelniczy. Woju aka Pan Domu zbudował piękny regał z desek uratowanych ze starej stodoły. Miałam nadzieję, że zmieści się tam więcej ładnych pierdółek, ale książki mają pierwszeństwo, więc mamy jedynie na książkową tęczę. I kaktusika.
Gdyby ktoś chciał zwrócić uwagę na bliskość fotela do telewizora, to uprzedzam, że tivik jest sprzętem wieczornym, oglądanym jedynie z łóżka. Dbamy o oczy!
Stolik powstał najprostszą możliwą metodą, czyli po prośbie - do pana, który pod maminym szpitalem usuwał drzewka. Bazą jest kwietnik, który wędrował po domu (trza będzie zapolować na kolejny za 20 zeta na olxie). Jak powiedziała jedna mądra baba "Wiadomo, hairpiny sprawdziły by się tu cudownie, ale pięć dyszek za jedną nogę to wciąż dla mnie zbyt wiele."


Reorganizacja strefy przy wejściu wpłynęła pozytywnie nie tylko na estetykę, ale i funkcjonalność. Nasz Jednoręki Bandyta nie składuje już ciuchów na fotelu, tylko - jeśli potrzeba, na skrzyni. Ogranicza wpadki stylistyczne spojrzeniem w lusterko. Bywa, że się przyozdobi, skoro wszystko jest pod ręką :) Mam też nadzieję, że ubrania nie będą blakły odkąd okleiłam drzwi szafy. No i popatrzcie na tą lampę. Koooooocham ją!

To teraz jeszcze "Czego nie zrobiliśmy" (wyprodukowałam bardzo długi post, więc może już nie czytacie? Też dobrze.)
- Przy drzwiach powstanie galeria ścienna, ale w tym celu musimy dojść z poprzeprowadzkową organizacją do podpunktu "Papiery i zdjęcia". Wypełnienie jej czymkolwiek nie miało sensu, prawda?
- Ściana nad łóżkiem wieje nieco pustką i mam pomysł na COŚ, co na to zaradzi.
- Nie wyrobiłam czasowo z oknem - nadal z zewnątrz widać więcej niż byśmy chcieli, i nadal nie jest tak ładne, jak chciałabym ja. Możecie spodziewać się uzupełnienia. Za jakiś czas. Kiedy reszta domu osiągnie podobny poziom skończenia jak ten pokój. To na pewno nastąpi [ściska kciuki] Kiedyś.

A na koniec małe porównanie PRZED I PO. Jeśli komuś z Was podoba się tak, jak nam, to chętnie o tym usłyszę. Zasłużyłam :D

Dorosła Różowa Sypialnia - Atak Paniki - One Room Challenge Week 5

*for english please come back tomorrow ;) Now I need to work on my ORC!

Ćwiczę się w optymizmie.
To proste:
"Cokolwiek osiągniemy, będzie lepsze niż stan, w którym zaczynaliśmy. Nie muszę wygrać internetów, robimy to dla Mamy."

Działa co trzeci raz, mniej więcej, bo jestem ambitną żmiją, i mimo wchłaniania PSC każdym porem swojego ciałą i obklejenia ofisiku "Done is better than perfect" lubię jak jest po mojemu. Cudownie. Od początku do końca. A tu tak jakby ZONK.

Dopiero co ruszyliśmy podłogi, więc optymista we mnie mówi "Uda się, uda", a realista rechocze "...tak jak ostatnim razem". A jak się udało ostatnim razem, to Państwo wiedzą, bo właśnie je poprawiamy.
Nie mam abażurów. Ani uszytych poduszek. Ani wybranych obrazków. Ani wysprejowanego do końca tego, co ma jeszcze zmienić kolor. Ani wystylizowanych półek (jakich półek, ekhm!). Ani czasu na 3 godzinną sesję zdjęciową przed wielką odsłoną. Ani...

Nic to. Wniesiemy z powrotem meble, przykręcę drzwiczki do komody, na pół twarzy maznę sobie uśmiech i uznam, że postęp przecież jest. Po czym urżnę się na smutno w kąciku obok szafy. 

O czym z bólem głowy doniosę w najbliższy czwartek podczas Le Grande Finale. Widzimy się ?\


Matko, to przerażająca wizja jest. Do roboty, do roboty!!!




























Dorosła Różowa Sypialnia - postępy w 100 zdjęciach - One Room Challenge Week 4

*for english please scroll down

...zdjęciach, które znacie z naszego Insta. Albo i nie, bo nie wszystkie tam trafiły, czego w tej chwili bardzo żałuję, bo proszę, jaki ładny profil bym miała!

Dotychczasowe osiągnięcia:
  • Moje pierwsze shibori ! W ogóle, pierwsze farbowanie w życiu! Mega fajne efekty, więc teraz kolej na różowe.
  • Górne lampa wisi. W połowie, bo muszę jeszcze coś zaradzić na szybki, oryginalnie przydymione, co niestety zalatuje mi latami 80tymi.
  • Piękne kwietniki od BUJNIE , które widzieliście na projekcie, są niestety poza moim zasięgiem finansowym, zbieram więc dzielnie vintagowe na olx.
  • Komoda dostałą nową szatę, dzięki Rustoleum Chalked oraz Magdzie z Ranczo, która mnie na nią naprowadziła. Samo malowanie - bajka! Poczułam się fachowym fachowcem i jestem gotowa na kolejne dzieło zwłaszcza, że zostało pół puszki)
  • Przyszły próbki materiałów. Może to jest szalone zestawienie, ale podoba-mi-się!

Dziękuję za uwagę i oddaję głos do studia. Sprawdźmy co u innych uczestników ORC?



GROWN UP PINK BEDROOM - PROGRESS IN 100 PICTURES (not really)
- One Room Challenge Week 4   

Look what have I done - according to my Instagram
  • My first attempt in shibori dyeing - I'm so happy with the results! Will do some more, this time in PINK!
  • Rustoleum isn't a popular brand in here, but I use it whenever I can (probable due to too many american blogs I'm reading ;) ) Their chalked paint is soooo great - made me feel like a pro, when painting the dresser. And it looks like really nice too!
  • Overhead lamp is up! Well, half of it, I need to work on the glass though, since I'm not into the taned glass and its 80's feel.
  • Catching up with spray paint. We have crazy weather here, defenetely not what you'd expect at the end of April. Sunny days are still so rare!
  • My fabric samples are here and I like what I see. It may look crazy good! (I'm hoping on more good then crazy, you know)
  • The vase that will become a lamp, if my cat won't decide deferently. Isn't it a perfect match with the shibori fabric ?
That's it, back to the studio - wonder what the other ORC participiants are doing ?


Obsługiwane przez usługę Blogger.