W poszukiwaniu inspiracji do naszego mieszkania, postanowiłam wyjść jednak nieco poza Pintrest i piękne mieszkania Fantastic Frank czy Stadshem.
I nie, nie dlatego, że nie lubię wysokich, przestronnych wnętrz z piękną stolarką okienną i drzwiową, pustych blatów kuchennych z dwoma akacjowymi deseczkami i marmurowym moździerzem oraz szaf, w których 3 koszule i marynarka mogą oddychać. To są przepięknie wystylizowane przestrzenie, na które niezwykle miło się patrzy, ale ja szukam pomysłów, jak prawdziwi ludzie, niekoniecznie skrajni minimaliści, radzą sobie z tym, co człowiekowi do życia potrzebne.
Przed Państwem garść moich ulubionych....
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
(please pin from the original source)
Jak widać, mam zakrętkę na nierówno pomazane ściany, ale bez obaw, nie zrobię tego moim potencjalnym przyszłym lokatorom. Chyba, że we własnym domu...:)
Mój instagram jest pojemny, a możliwości podziwiania nieograniczone - możecie polecić mi jeszcze jakieś ciekawe skandynawskie profile ?
Z góry przepraszam, ale na początku muszę Was trochę postraszyć zdjęciami naszego mieszkania PRZED. Na tyle, żebyście mieli pojęcie o czym mówiłam wspominając drewno, boazerię i zieleń.
Tak, więc już wiecie. Wymówka, że fotki są już remontowe i na codzień aż tak nie wyglądało, niespecjalnie chyba pomaga, co ?
OK, oprócz powyższych dóbr mieliśmy również pewne założenia:
- stworzyć wnętrze w miarę neutralne, tak żeby zwiększyć szanse na wynajem;
- z drugiej strony: na tyle charakterne, żeby chciało się w nim mieszkać;
- minimum dodatkowych kosztów, maksymalne wykorzystanie tego co mamy.
Tu nie muszę chyba tłumaczyć ? Malowanie ścian było koniecznością, usunięcie części muru - marzeniem (ale również inwestycją w wartość lokalu, zobaczycie!), natomiast wymiana znośnych mebli byłaby fanaberią.
- nadanie spójnego stylu całości;
oraz
- wyzwanie rzucone samej sobie, bo każdy kto obserwuje Dom na insta wie, że lubimy mocno i kolorowo, a tu zdecydowaliśmy się na...

Scandi. Noooo, takie boho scandi :) Może trochę egzotyczne boho scandi... Po więcej zapraszam na mojego Pintresta
To może w skrócie opowiem co u nas w kwestii budowy domu.
Nic.
Aha, no to cześć !
...chociaż nic nie budując zafundowaliśmy sobie piękny nowy widok w stołowym. Gdyż przez prawie pół roku mieliśmy taki:
Tak wyglądał ogród kiedy się nim zajęliśmy wczesną wiosną. Zimą wszystko przykrywał śnieg i wyglądało to znośnie :)
A tak miesiąc później, kiedy robiliśmy już miejsce pod tymczasowy budynek gospodarczy aka Cynkowy. Obok Rdzewiak w całej okazałości.
Po pewnych opóźnieniach udało nam się znaleźć miłą firmę, która za zabranie go z naszego ogródka nam zapłaciła. Nie majątek, ale zdziwił nas sam fakt, że ktoś płaci. Gdyby Was też to miało zaskoczyć to podpowiem - złomiarska.
No i w efekcie to samo miejsce wyglądało za chwilę tak.
Ej, jak na pierwszą notkę po tak długiej przerwie chyba dużo zdjęć Wam na raz pokazałam. Od strony tekstowej widzę pewne braki :), ale jest szansa, że się jeszcze rozpiszę.
Na razie staram się odwlec ten moment, w którym pokażę Wam co osiągnęliśmy...
To może jeszcze małe przypomnienie - jak było:
Jak jest (ekhm, stan na sierpień)
Małe, a cieszy. I to jak !
PS. Nie widzę najmniejszej szansy, żeby powrócić tu w najbliższym czasie z postem ogrodowym, tapicerowaną ławką i szczegółami siedziska z palet (na powyższym zdjęciu chowa się w lewym rogu za różą), do przyszłej wiosny żegnamy się zatem kolejnymi (!) fotkami, które pojawiły się, albo mogły, na domowym insta. Ufff...